TransferGo logo
Wyślij pieniądze

Co napotkasz po wyjeździe do Norwegii

Dla osób planujących przeprowadzę za granicę w celu zarobkowym i zamieszkania na dłużej najpopularniejsze kraje docelowe to Wielka Brytania oraz Niemcy. Jednak na przestrzeni ostatnich 2-3 lat zaszły spore zmiany w obu tych krajach, żeby wspomnieć choćby tylko Brexit i niewiarygodnie wręcz rosnący problem z imigrantami z krajów islamskich w Niemczech, tak więc coraz większa liczba Polaków zaczyna rozważać także inne opcje. Jedną z popularniejszych jest Skandynawia, a konkretniej Norwegia. Kraj ten znany jest z niezwykle wysokich zarobków, jeszcze wyższych cen i stereotypowo kiepskiej jak na polskie warunki pogody. Ale czego tak naprawdę możesz się spodziewać gdy już zdecydujesz się opuścić Polskę i zamieszkać w Norwegii? Oto kilka naszych propozycji:

1. Musisz nauczyć się jeździć na nartach w sekundę po wyjściu z samolotu.

Nie jesteś prawdziwym Norwegiem, jeśli nie wiesz jak się jeździ na nartach. To naród, który opanował ten rodzaj aktywności do perfekcji i jest z tego niezwykle dumny. Jak tylko norweskie dziecko zaczyna zabierać się do samodzielnego stawania na własne nogi, przypina mu się narty do stóp i wystawia na dwór, na śnieg, aby nauczyło się na nich jeździć.

Jeśli nie wiesz, jak jeździć na nartach po wylądowaniu w Norwegii, natychmiast trafisz do jednego z słynnych ośrodków narciarskich – Beitostølen, Geilo lub Hemsedal – i zostaniesz wręcz zmuszony do tego, aby nauczyć się jazdy na nartach. Ale nie przejmuj się – norweskie góry i stoki nie są zbyt wymagającym wyzwaniem. Jeśli miałeś okazję wychowywać się na południu Polski, nie mówiąc już o bezpośredniej bliskości Tatr, to bez wątpienia narty nie są dla Ciebie obce. Być może potrafisz jeździć na nich na tyle dobrze, aby zadziwić umiejętnościami samych Norwegów? Jeśli tak, to gwarantujemy Ci, że szacunek, jakim będziesz cieszyć się wśród lokalnej społeczności osiągnie niebotyczne wręcz poziomy.

2. Zaczniesz nosić jeden z tych typowych, norweskich swetrów.

Są masywne, grube, gryzące, z wełny i przeważnie występują w jednym z typowo norweskich kolorów (niebieskim, czerwonym lub białym), albo też we wszystkich naraz. Mają dziwaczne wzory i wyglądają jak coś, co Twój dziadek mógł nosić za dnia w młodości. I na dodatek uważasz, że są śmieszne.

Po spędzeniu maksymalnie miesiąca w Norwegii i poznaniu na własnej skórze uroków tutejszej pogody dowiesz się błyskawicznie, dlaczego potrzebujesz jednego z tych swetrów, aby przetrwać tutejszą aurę. Co więcej, zdołasz bez problemu przekonać samego siebie, że pasują one idealnie do Twojego stylu ubierania się. Na dodatek dzięki temu wykonasz kolejny krok w stronę dopasowania swojego wyglądu i stylu do innych modnych Norwegów.

3. Zaczniesz doceniać promienie słoneczne

Słońce Norwegii rzadko kiedy świeci i przyjemnie grzeje, ale kiedy już się to wydarzy, to możesz wręcz poczuć, jak wszyscy wręcz palą do tego, aby wyjść na dwór. Może na dworze być zaledwie 5° Celsjusza, ale dopóki słońce na zewnątrz ładnie świeci, na pewno znajdziesz się ze swoimi norweskimi przyjaciółmi w Aker Brygge (rozkoszując się koszmarnie drogim i wodnistym piwem w bladych promieniach słońca).

Jeśli na dworze będzie trochę cieplej, powoli zaczniesz zdawać sobie sprawę  z tego, że wcale nie jest dziwnym przebywanie w w jednym z publicznych parków, jak Slottsparken i Frognerparken w samych tylko kąpielówkach, razem z innymi Norwegami… no nie. To nadal jest cholernie dziwne.

4. Nauczysz się za wszystko płacić koszmarne wręcz ceny

Norwegia jest jednym z najdroższych krajów na świecie, a na samym początku poczujesz nieprzepartą wręcz chęć na dokonanie rezerwacji następnego lotu… tym razem z powrotem do Polski. Ale po pewnym czasie dojdziesz do wniosku, że płacenie 60 złotych za kufel piwa, 20 złotych za chleb i 30 złotych za filiżankę kawy jest całkiem normalne. Poza tym warto też uważać na te nieprzyjemne stawki podatku dochodowego wynoszące średnio około 40% Twojego wynagrodzenia. To z pewnością może zaboleć

Na szczęście można wskazać także pozytywne strony – nie wszystko w Norwegii jest tak drogie. Po pierwsze system opieki społecznej w tym kraju jest jednym z najlepszych na świecie, obejmuje między innymi w pełni bezpłatną edukację i opiekę zdrowotną. Dzieje się tak również dzięki temu, że Norwegia jest jednym z najbogatszych krajów na świecie. Dopóki masz pracę w tym kraju, będziesz czuł satysfakcję, bez względu na to, jak wysoka jest Twoja indywidualna stawka podatkowa.

5. W jakiś dziwny sposób polubisz zupę rybną.

Brzmi to naprawdę pociągająco, nieprawdaż? Oczywiście o ile nie dorastałeś w jednym z nadbałtyckich kurortów typu Ustka, czy Władysławowo. Nie martw się, każdy, kto kiedykolwiek odwiedził Norwegię poczuł to samo, kiedy jeden ze znajomych Norwegów zaprosił go na ich tradycyjną zupę rybką, zwaną Fiskesuppe. Co może wydać się zaskakujące, ta bogata w smaku, kremowa zupa, zawierająca ogromne ilości warzyw i oparta o dwa rodzaje ryb (łososia i dorsza), jest naprawdę pyszna, rozgrzewająca i do tego niezwykle sycąca. Rozwodnione piwo i niektóre odmiany zupy rybnej szybko staną się Twoim ulubionym przysmakiem, szczególnie, że można je spotkać w dowolnym miejscu w kraju.

6. Musisz nauczyć się pić kakao i jeść Kvikk Lunsj, gdy jest zimno.

Kvikk Lunsj, czyli w luźnym tłumaczeniu na polski “szybka przekąska” lub „szybki lunch” jest norweską wersją batonika KitKat (albo i nie). Na początku będziesz spierać się z każdym napotkanym Norwegiem, twierdząc, że to wyjątkowo paskudna podróbka oryginalnego batonika. Ale gdy już przyzwyczaisz się do połączenia Kvikk Lunsj i kakao, gdy staniesz przed koniecznością udowodnienia, że “KitKaty są lepsze”, to okaże się, że ku swojemu zdziwieniu wybierzesz norweską wersję.

Te batony są wręcz obowiązkową pozycją dla każdego podróżującego po Norwegii, wraz z kubkiem gorącego kakao.

7. Bardzo ważną sprawą przed wyjściem z domu staną się szybkie drinki dla kurażu.

Już po krótkim czasie spędzonym w Norwegii nauczysz się wychodzić wieczorem na miasto z kumplami bez uprzedniego wlania w siebie sporej ilości napojów bezalkoholowych, zazwyczaj w towarzystwie co najmniej 4 kumpli w Twoim mieszkaniu oraz butelki wódki, tequili, 4 puszek Red Bulla i nie mniej niż 12 piw za okazyjną cenę minimum tysiąca złotych.

Ale my, obcy, którzy wciąż starają się zrozumieć koncepcję stojącą za tym “nieco” drogim krajem, musimy wypić o wiele więcej alkoholu, zanim wyjdziemy na miasto. W przeciwnym razie skończyłoby się to pustką w portfelu wywołaną zakupem dwóch piw w pubie i skończylibyśmy wieczór raczej spokojnie, całkowicie na trzeźwo.

8. Zafascynuje Cię tradycyjny norweski rytuał promocji dla absolwentów szkół średnich.

Russ jest rytuałem promocji, czy też przejścia dla absolwentów szkół średnich, obchodzonym jeszcze przed kończącymi rok szkolny egzaminami (w okresie od końca kwietnia do 17 maja, na którą to datę przypada norweski dzień niepodległości – Grunnlovsdagen). W jego trakcie absolwenci ubierają się w kolorowe spodnie (głównie czerwone), dekorują autobus i imprezują w nim autobusie co noc przez bite trzy tygodnie. Są kompletnie pijani i mają pierwsze doświadczenia seksualne jeszcze PRZED kończącymi szkołę egzaminami.

Jeśli jednak nie należysz do grona absolwentów, ale jesteś wystarczająco pijany, to zapewne prędzej czy później także znajdziesz się na pokładzie jednego z tych autobusów dziko imprezując. Życzymy powodzenia.

9. Będziesz mieć w głowie pełen terminarz tego, kiedy można kupić alkohol.

Alkohol, jak szybko zorientujesz się podczas pierwszych już dni swojego pobytu w Norwegii, jest w pełni monopolizowany. Ten rodzaj dystrybucji i kontroli naprawdę jest do bani, ponieważ oznacza, że można kupić napoje alkoholowe wyłącznie w określonych godzinach w określone dni: od poniedziałku do piątku od 8:00 do 18:00, w soboty od 8:00 do 15:00, a w niedzielę sklepy są po prostu zamknięte. Te godziny wypalają się na Twoim mózgu jak tatuaż. Po prostu upewnij się, że masz dość zapasów w swojej lodówce na sobotnie popołudnie, w przeciwnym razie niedzielny grill, który zamierzasz zorganizować, może okazać się wyjątkowo mało atrakcyjny.

10. Szybko zrezygnujesz z prób nauczenia się języka norweskiego

Dlaczego? Bo i tak wszyscy tutaj mówią po angielsku. A poza tym cudzoziemiec starający się wymówić takie głoski, jak Ø, Æ lub Å sprawia, że brzmi on jak obłąkany lew morski grający na zepsutym puzonie. Na szczęście jesteś Polakiem, więc dla Ciebie te dźwięki nie powinny stanowić większego problemu (każ za to Norwegowi wypowiedzieć słowo „chrząszcz”), ale postaw się w sytuacji Anglika…

Jednak jest jedno słowo, które będziesz musiał opanować (o ile jeszcze tego nie zrobiłeś). To „skål”, czyli „na zdrowie”!

2017-04-24

Sprawiamy, że świat staje się nieco mniejszy.

Wyślij pieniądze do tych krajów:

Dołącz do 2 milionów osób, które transferują lepiej.

Zarejestruj się za darmo